Dziś dzielę się z Wami wątpliwościami. Chcę pokazać, że droga, którą obrałem, nie zawsze jest łatwa. Nawet jeśli z boku wygląda na idealną, w każdej chwili można stanąć na kolcu.
Uwalniająca decyzja i co dalej?
W poście „Zajawka, która czyni cuda” pisałem o pełnym skupieniu na sporcie. Samo ogłoszenie tego światu było uwalniające. Poczułem wtedy prawdziwy wewnętrzny spokój.
Szybko jednak zrozumiałem, że ten spokój nie jest dany raz na zawsze. To codzienna praca, by nie pozwolić obawom przejąć kontroli. Decyzja zapadła, ale wątpliwości nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. One wciąż wracają, szczególnie w te cichsze dni.
Walka z „papierowymi” założeniami
Na papierze wszystko wygląda obiecująco. Jednak w głowie nieraz pojawiają się pytania: Czy to na pewno dobra decyzja? Czy jestem wystarczająco dobry? Czy długoterminowo nie okaże się to błędem finansowym?
To naturalne, że się o to boję. Każdy potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Ale z drugiej strony czuję, że rezygnacja z marzeń teraz przyniosłaby mi w przyszłości jeszcze większy koszt: żal, że nie spróbowałem. Dlatego staram się odcinać od takich myśli i skupiać na ciężkiej pracy. To od mojego zaangażowania zależą losy tej kariery.
Ścianka jako odskocznia
Jest jedna, bardzo pozytywna strona. Wszystkie znaki zapytania nie mają wpływu na moje treningi. Wręcz przeciwnie, sport stał się formą odpoczynku od własnych myśli. Kiedy wchodzę na ściankę, liczy się tylko kolejny chwyt. Wtedy moja głowa wreszcie łapie oddech.
Muszę po prostu uzbroić się w cierpliwość. To, czy decyzja była słuszna i dokąd mnie zaprowadzi, okaże się z czasem. Możliwe, że wyląduję w zupełnie innym miejscu, niż planuję. Jestem z tym okej. Akceptuję proces i to, co przyniesie przyszłość.
Dlaczego o tym piszę?
Może i czuję się nieco dziwnie, publikując takie zwierzenia, ale wierzę, że są potrzebne. Chcę być wsparciem dla ludzi, którzy zmagają się z podobnymi „kolcami” na swojej drodze.
Strach i niepewność to nie jest sygnał, żeby zawrócić. To po prostu część drogi. Każda ścieżka jest inna, ale najważniejsze jest to, że mimo trudności da się nią podążać dalej.

Zobacz inne wpisy
Atomowy nawyk
Piszę ten wpis w samolocie lecącym do Paryża. Chcę podzielić się refleksją o nawykach i ich wpływie na życie.
Biorę życie takie jakie jest
Aby jakoś uporządkować ten wpis zacznę od pewnej przytrafiającej mi całkiem systematycznie rzeczy.
Coś się kończy, coś się zaczyna...
O etapie życia, który może przynieść rozwój zawodowy, choć jest obciążający przez niepewność co do dalszych kroków.